Wklejasz bazę adresów e-mail do darmowego ChataGPT, żeby w kilka minut przygotować newsletter. Oszczędzasz czas, ale jednocześnie przekazujesz dane osobowe klientów na serwer, nad którym nie masz pełnej kontroli. AI stała się codziennym narzędziem pracy, jednak wiele firm nadal nie wie, gdzie trafiają wpisywane do niej informacje. Tymczasem jeden nieostrożny prompt może Cię narazić na poważne konsekwencje. Bezpieczne korzystanie z systemów sztucznej inteligencji nie wymaga rezygnacji z technologii, lecz świadomości, jakie dane przekazujesz do modelu, na jakiej podstawie prawnej i jak skutecznie chronić swoje przedsiębiorstwo. Dowiedz się więcej na ten temat z naszego artykułu.
Bezpieczeństwo danych klientów w marketingu z AI to zestaw zasad i zabezpieczeń chroniących informacje osobowe oraz dane firmowe przed nieuprawnionym dostępem, wyciekiem czy użyciem niezgodnym z celem ich zebrania. W praktyce chodzi o kontrolę nad tym, jakie informacje trafiają do narzędzi sztucznej inteligencji, kto ma do nich dostęp i co dzieje się z nimi po stronie dostawcy. Sztuczna inteligencja przetwarza je inaczej niż klasyczne oprogramowanie zamknięte na Twoim serwerze. W momencie, gdy korzystasz z bezpłatnych narzędzi AI, przetwarzanie danych wrażliwych staje się ryzykowne, bo wypływają one poza Twój zamknięty system firmowy.
Rozwiązania sztucznej inteligencji są coraz częściej wykorzystywane również w małych firmach, dlatego temat zasady ochrony danych osobowych nie powinien być Ci obcy. Według raportu GUS „Społeczeństwo informacyjne w Polsce w 2025 r.” technologie oparte na AI stosowało 8,7% przedsiębiorstw, w tym 6,1% firm małych i 15,6% średnich. Prowadząc firmę coraz częściej decydujesz, czy dane Twoich klientów są przetwarzane bezpiecznie. Warto więc znać kilka podstawowych pojęć, bo od nich zależy, gdzie leży ryzyko. Poszczególne systemy sztucznej inteligencji różnią się jednym kluczowym szczegółem: tym, jak przetwarzają Twoje dane.
Sztuczna inteligencja znajduje zastosowanie na każdym etapie lejka – od pozyskania kontaktu po obsługę posprzedażową. Nowoczesne algorytmy łączą dane dotyczące klientów z CRM, dane dotyczące użytkowników ze strony i informacje z reklam w jeden profil odbiorcy. Im więcej taki profil mówi o człowieku, tym staranniej musisz chronić te dane użytkowników przed przypadkowym ujawnieniem. Marketing wykorzystujący dane daje realną przewagę, ale tylko wtedy, gdy panujesz nad ich bezpieczeństwem.
Zanim ocenisz ryzyko, musisz wiedzieć, czym operujesz. Marketing wykorzystujący dane karmi algorytmy różnymi kategoriami informacji, a każda ma inną wagę prawną:
Nie każde dane osobowe klientów wymagają identycznej ochrony. Zwykłe dane możesz przetwarzać na kilku podstawach prawnych, ale przetwarzanie danych wrażliwych jest domyślnie zakazane i dopuszczalne tylko w wyjątkach z art. 9 RODO. Jeśli więc kusi Cię, by wykorzystanie danych osobowych o charakterze zdrowotnym wrzucić do chatbota „dla lepszej segmentacji”, to lepiej się powstrzymaj. To właśnie tu rodzą się najwyższe ryzyka prawne i najsurowsze kary. Świadome wykorzystanie danych osobowych zaczyna się od rozpoznania, z którą kategorią masz do czynienia i od pytania, czy dany proces w ogóle wymaga danych identyfikujących konkretną osobę.
Bo w momencie wklejenia tekstu do modelu tracisz kontrolę nad informacją. Dane wejściowe trafiają na zewnętrzne serwery dostawcy, a w części narzędzi mogą zostać wykorzystane jako dane treningowe do doskonalenia modelu. To fundamentalna zmiana wobec klasycznego systemu przetwarzania danych, który trzymałeś na własnym serwerze. Sztuczna inteligencja zmienia więc nie tyle same dane, ile sposób ich przepływu, a raz wklejone dane osobowe klientów trudno usunąć.
Dawniej system analizy danych działał w zamkniętym obiegu i dane nie wychodziły poza biuro. Dziś jeden pracownik, kopiując ofertę do darmowego czatu, potrafi wysłać poufne dane firmowe w miejsce, z którego nie da się ich cofnąć. To nie technologia jest problemem, lecz brak ustalonych zasad jej używania.
W darmowych i konsumenckich wersjach popularnych narzędzi Twoje dane wejściowe mogą domyślnie zasilać zbiór treningowy. Zgodnie z polityką OpenAI dla usług indywidualnych, takich jak ChatGPT, treści użytkownika mogą służyć do trenowania modeli, dopóki nie wyłączysz tej opcji (OpenAI, How your data is used). Dla kont biznesowych – ChatGPT Team, Enterprise oraz API – reguła jest odwrotna: dostawca domyślnie nie trenuje na Twoich danych. Ta różnica decyduje o wszystkim, bo fragment Twojej bazy może teoretycznie „wypłynąć” w odpowiedzi generowanej komuś innemu. Dlatego wykorzystywanie danych klientów w darmowym narzędziu bez wyłączonego treningu to jedno z najczęściej lekceważonych ryzyk.
Ryzyko wycieku danych nie jest abstrakcją. W 2024 roku Prezes UODO nałożył kary o łącznej wartości blisko 14 mln zł, a 2025 okazał się rekordowy – 64,5 mln zł w 32 decyzjach, przy ponad 22 tys. zgłoszeń naruszeń. Kary sięgają małych firm: 353,6 tys. zł za brak zabezpieczeń, które umożliwiły atak ransomware, i 238 tys. zł za zgubiony, niezaszyfrowany pendrive z numerami PESEL. Górny pułap RODO to 20 mln euro lub 4% rocznego obrotu, co dla większości firm z MŚP oznacza to koniec działalności.
Wtedy, gdy masz podstawę prawną, realizujesz jasny cel przetwarzania danych i informujesz o tym klientów. To trzy filary legalnego wykorzystania danych osobowych — niezależnie od tego, czy robisz to ręcznie, czy z pomocą AI. Ochrona danych osobowych opiera się w Polsce na dwóch aktach: GDPR (RODO) oraz AI Act. Oba trzeba czytać razem.
Przetwarzanie danych osobowych bez podstawy prawnej jest nielegalne. GDPR (RODO) wymienia kilka takich podstaw; w marketingu najczęściej opierasz się na zgodzie klienta albo na prawnie uzasadnionym interesie. Zasady są proste:
Gdy dane przekazujesz dostawcy narzędzia AI, musisz zawrzeć z nim umowę powierzenia, a zakres przetwarzania danych powinien być w niej precyzyjnie opisany. To samo GDPR (RODO), które znasz z formularzy zgody, obowiązuje więc również wtedy, gdy dane trafiają do algorytmu. Innymi słowy, GDPR (RODO) obejmuje każde wykorzystanie danych osobowych – od zapisu do newslettera po zaawansowane wykorzystanie danych osobowych w modelu AI.
AI Act (rozporządzenie UE 2024/1689) dokłada nową warstwę obowiązków. Zgodnie z art. 113 rozporządzenia obowiązki przejrzystości z art. 50 stosuje się od 2 sierpnia 2026 roku i od tego momentu musisz oznaczać treści wygenerowane lub zmodyfikowane przez AI oraz ujawniać, że klient rozmawia z chatbotem. Za złamanie tych zasad grozi kara do 15 mln euro lub 3% rocznego obrotu.
W świetle tego rozporządzenia występujesz tu jako podmiot stosujący system, czyli wdrażający (deployer), a nie jego dostawca (provider) i to właśnie na wdrażającym spoczywa obowiązek oznaczenia takich treści. Pamiętaj też o profilowaniu, czyli automatycznej ocenie klienta na podstawie jego danych. To również przetwarzanie danych osobowych, więc wymaga transparentności danych: klient musi wiedzieć, że je stosujesz, i w określonych sytuacjach móc się sprzeciwić. Świadome zarządzanie danymi oznacza, że wiesz, gdzie leży każdy zbiór i kto ma do niego dostęp – bez takiego zarządzania danymi nawet najlepsze profilowanie staje się miną.
Sztuczna inteligencja umożliwia dziś tworzenie treści, których nie odróżnisz od prawdziwych. To ogromna szansa marketingowa i jednocześnie nowy obszar odpowiedzialności prawnej i wizerunkowej. AI Act nie ustanawia ogólnego obowiązku oznaczania każdej reklamy, tekstu marketingowego ani opisu produktu stworzonego z pomocą AI. Istotny jest tutaj rodzaj treści, sposób jej wykorzystania oraz to, czy odbiorca bezpośrednio kontaktuje się z systemem AI.
Wirtualni influencerzy to postacie stworzone przez algorytmy, które prowadzą profile w social mediach i promują produkty. Mają swoje niepodważalne zalety: nie chorują, nie wywołują skandali, są dostępni całą dobę. Wciąż jednak muszą działać w granicach prawa, bo jeśli taka postać poleca produkt, odbiorca powinien wiedzieć, że ma do czynienia z wytworem AI. Jeżeli awatar jest syntetycznym obrazem lub nagraniem przypominającym realną osobę, wydarzenie albo miejsce i może sprawiać wrażenie autentycznego, może stanowić deepfake. W takim przypadku podmiot publikujący reklamę musi ujawnić, że materiał został sztucznie wygenerowany lub zmanipulowany.
Przykład oznaczenia:
„Materiał zawiera wizerunek wygenerowany przez AI.”
Samo użycie wirtualnej, wyraźnie fikcyjnej postaci nie zawsze oznacza deepfake. Jeżeli odbiorca z kontekstu łatwo rozumie, że ogląda animację lub fikcyjnego awatara, ocena może być inna. Nadal jednak trzeba uwzględnić inne przepisy, m.in. dotyczące reklamy, ochrony konsumentów, praw do wizerunku i nieuczciwych praktyk rynkowych.
Wykorzystanie wizerunku realnej, żyjącej osoby bez jej zgody to przede wszystkim naruszenie dóbr osobistych i prawa do wizerunku (odpowiedzialność cywilna), a często także naruszenie RODO. Odpowiedzialność karna pojawia się dopiero w określonych sytuacjach, np., gdy deepfake służy podszywaniu się pod kogoś w celu wyrządzenia szkody (art. 190a § 2 Kodeksu karnego). Bezpieczne tworzenie treści marketingowych opiera się więc na dwóch zasadach: zgodzie osób, których wizerunek wykorzystujesz i jasnym oznaczeniu, że treść powstała z udziałem AI.
Zwykły opis produktu wygenerowany lub wspomagany przez model nie musi być automatycznie oznaczony tylko dlatego, że wykorzystano AI. Generowanie treści marketingowych przy pomocy AI jest w pełni legalne, dopóki nie wprowadzasz odbiorcy w błąd.
Art. 50 ust. 4 dotyczy tekstu generowanego lub manipulowanego przez AI, który jest publikowany w celu informowania społeczeństwa o sprawach leżących w interesie publicznym. Typowy opis produktu w sklepie internetowym co do zasady nie mieści się w tej kategorii.
Trzeba jednak odróżnić:
Tutaj odpowiedź jest bardziej jednoznaczna. System AI przeznaczony do bezpośredniej interakcji z osobami fizycznymi, np. chatbot, agent głosowy lub awatar konwersacyjny, powinien informować użytkownika, że rozmawia z AI, chyba że wynika to w sposób oczywisty z kontekstu. Informacja powinna być jasna, widoczna i przekazana najpóźniej przy pierwszej interakcji.
Praktyczne oznaczenie:
„Rozmawiasz z asystentem AI. Jeśli potrzebujesz kontaktu z pracownikiem, wybierz opcję «Połącz z konsultantem».”
Nie wystarczy ukryć tej informacji wyłącznie w polityce prywatności lub regulaminie. Powinna pojawić się w interfejsie rozmowy, np. nad polem czatu albo w pierwszej wiadomości.
Wykorzystanie AI w marketingu może usprawnić tworzenie treści, grafik i obsługę klientów, ale nie zwalnia firmy z odpowiedzialności za sposób ich prezentowania. Warto więc wiedzieć, kiedy przepisy wymagają poinformowania odbiorców o użyciu sztucznej inteligencji, zwłaszcza gdy materiał może zostać uznany za autentyczny lub gdy klient bezpośrednio komunikuje się z systemem AI.
Poniżej wyjaśniamy najważniejsze zasady dotyczące awatarów, opisów produktów i chatbotów.
| Zastosowanie | Czy oznaczać? |
|---|---|
| Chatbot odpowiadający klientom | Tak, należy poinformować o AI przy pierwszej interakcji. |
| Realistyczny awatar przedstawiający fikcyjnego „eksperta” | Oznaczać lub zastosować bardzo wyraźną konwencję fikcyjną; szczególnie gdy może być uznany za deepfake. |
| Awatar przypominający konkretną osobę | Tak; dodatkowo sprawdzić zgodę na wizerunek i prawa do materiału. |
| Opis produktu wygenerowany, a następnie zredagowany i zatwierdzony przez człowieka | Zwykle nie, na podstawie samego art. 50 |
| Opis produktu opublikowany automatycznie | Nie ma automatycznego obowiązku oznaczenia wyłącznie z tego powodu, ale trzeba kontrolować prawdziwość i zgodność z prawem reklamy. |
| Artykuł generowany przez AI o sprawie publicznej bez kontroli redakcyjnej | Tak – ujawnić sztuczne pochodzenie. |
Źródło: Opracowanie własne Grupa Tense
Warto pamiętać też o spokojniejszych zastosowaniach sztucznej inteligencji: analizie danych klientów, tworzeniu treści do testów A/B czy obsłudze klienta. Możliwości wykorzystania sztucznej inteligencji w marketingu są ogromne, a te codzienne zadania nie budzą kontrowersji i naprawdę oszczędzają Twój czas. Rozsądne wdrożenie zaczyna się jednak zawsze od tego samego punktu: od pilnowania danych.
Zacznij od jednej zasady: nigdy nie wpuszczaj do publicznego narzędzia danych, których nie zawahałbyś się opublikować. Bezpieczne wdrożenie sztucznej inteligencji zaczyna się od decyzji, jakich danych do niej nie wpuścisz. Twoje działania marketingowe zyskują na AI najbardziej tam, gdzie powtarzalność spotyka się ze skalą, ale miej na uwadze, żeby zawsze łączyć skuteczność z twardymi zasadami prywatności.
Nie wszystkie narzędzia sztucznej inteligencji chronią dane tak samo. Poniższa tabela pokazuje, jak różne wersje traktują Twoje dane wejściowe – to punkt, w którym najczęściej rozstrzyga się bezpieczeństwo.
| Wersja/narzędzie | Trening na Twoich danych | Umowa powierzenia (DPA) | Dla jakich danych |
|---|---|---|---|
| ChatGPT/Claude – wersja darmowa | Domyślnie tak (można wyłączyć) | Brak | Wyłącznie dane niewrażliwe, jawne |
| Plan indywidualny (Plus/Pro) | Można wyłączyć ręcznie | Brak | Treści bez danych osobowych klientów |
| Wersje biznesowe (Team, Enterprise, API) | Domyślnie nie | Dostępna | Możliwe dane osobowe – po formalizacji |
Źródło: Opracowanie własne Grupa Tense
Wniosek jest prosty: jeśli zależy Ci na bezpieczeństwie danych klientów, korzystaj z wersji firmowych. Kosztują więcej niż darmowe, ale zapewniają lepszą ochronę.
Zanim cokolwiek wkleisz, usuń to, co pozwala zidentyfikować osobę. Zamiast „napisz ofertę dla Jana Kowalskiego, PESEL…”, wpisz „napisz ofertę dla klienta z branży X”. Warto tu znać jeden niuans prawny. Jeśli w Twoim CRM-ie nadal możesz powiązać tę ofertę z konkretnym Janem Kowalskim, to pseudonimizacja drastycznie obniża ryzyko, ale wciąż podlega RODO. Prawdziwa anonimizacja danych jest nieodwracalna: po niej nie da się już ustalić, kogo dane dotyczyły i dopiero wtedy wychodzą one spod reżimu RODO. W narzędziach AI najczęściej stosujesz w praktyce pseudonimizację i zwykle to wystarcza – pod warunkiem, że pamiętasz, iż odpowiedzialność za te dane wciąż spoczywa na Tobie. Efekt marketingowy ten sam, a ryzyko nieporównywalnie mniejsze.
Największe ryzyko to nie technologia, lecz nawyki ludzi. Ta lista kontrolna pomoże Ci zapanować nad przepływem informacji:
Dobrze poukładany system przetwarzania danych zmienia rozmowę z UODO z dramatu w formalność. Taki system powinien rejestrować, kto, kiedy i po co sięgnął po dane, oraz jasno określać zakres przetwarzania danych na każdym etapie. Pamiętaj, że automatyzacja z pomocą AI nie zdejmuje z Ciebie odpowiedzialności, bo wciąż pozostajesz administratorem danych.
Nie traktuj bezpieczeństwo danych w marketingu opartym na AI jak hamulca, tylko postrzegaj je w kategoriach jednego z warunków trwałego rozwoju. Sztuczna inteligencja potrafi przyspieszyć Twój marketing wielokrotnie, ale to Ty ustalasz reguły i ponosisz ich wszelkie konsekwencje.
Zapamiętaj te 4 filary:
Wraz z rozwojem sztucznej inteligencji rosną możliwości, ale też i ryzyka prawne. AI nagradza tych, którzy rozumieją, co robią, i bywa bezlitosna dla działających na oślep. Jej potencjał otwiera się w pełni dopiero wtedy, gdy zaufanie klientów masz po swojej stronie i wtedy to już nie jest wyłącznie kwestia technologii, lecz Twojej wiarygodności.
Źródło:
GUS/PAP Biznes, „W 2025 r. 8,7 proc. firm w Polsce deklarowało wykorzystanie technologii AI – GUS”
Grant Thornton, „Kto płaci za naruszenie RODO? Kary pieniężne nałożone przez Prezesa UODO w 2024 r. [Raport]”
PIT.pl – portal podatkowy
Naczelna Rada Adwokacka, „AI Act: od 2 sierpnia 2026 r. obowiązują nowe zasady transparentności”
Europerspektywy, „AI Act a treści generowane przez AI: zmiany od 2 sierpnia”
Tak, o ile masz podstawę prawną i nie wklejasz danych osobowych do darmowej wersji. Do pracy na danych klientów wybierz plan biznesowy (Team/Enterprise) z umową powierzenia, wtedy dostawca nie trenuje modeli na Twoich informacjach.
Najbezpieczniejsze są wersje firmowe (ChatGPT Team/Enterprise, Claude dla firm) z serwerami w UE. Kluczowe wymogi to: brak treningu na danych użytkownika, umowa powierzenia (DPA) oraz szyfrowanie. Darmowe opcje służą wyłącznie do jawnych danych.
Za naruszenie RODO grozi do 20 mln EUR lub 4% obrotu, a za złamanie zasad AI Act do 15 mln EUR lub 3% obrotu. Do tego dochodzą roszczenia klientów i utrata reputacji.
Dodatkowo otrzymasz bezpłatnie dostęp do kursów z marketingu internetowego.